Komu chusteczka?

Niezbędniki dnia codziennego

Czy Wam też zdarza się słyszeć wielokrotnie pytanie: „masz chusteczkę”? Albo jak często zdesperowane przerzucacie zawartością torebki w poszukiwaniu chociażby jednej sztuki? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałyście twierdząco, doszłyście do wniosku, że ludzie nierzadko „częstują” siebie chusteczkami lub bez głębszego zastanowienia używają ich, a na dodatek zdałyście sobie sprawę z tego, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego ani godnego tematu artykułu, tym bardziej powinnyście doczytać go do końca.


Nie wiem, na ile jest to moje indywidualne przyzwyczajenie, a na ile ogólna właściwość, w każdym razie krępuję się wydmuchać nos w towarzystwie. Zwykle staram się odwrócić, zakryć albo usunąć w kąt. Zauważyłam, że niektórzy nawet nagminnie opuszczają zaludnione pomieszczenie, uznając, że używanie chusteczki higienicznej w towarzystwie jest niestosowne. Wydaje się to o tyle absurdalne, o ile zdamy sobie sprawę z tego, że pojawienie się chusteczki sugerowało właśnie złagodnienie obyczajów. Nie mogę ominąć ważnego elementu historii, mimo tego, że zabrzmi obcesowo – ludzie w II w p.n.e. dzięki specjalnej tkaninie przestali wreszcie wycierać swoje wydzieliny rękoma.


Początkowo, jak niemalże wszystkie wynalazki, także codziennego użytku, chusteczki posiadali wyłącznie zamożni. Wyrabiano je z jedwabiu, brokatów lub innych tkanin, które wystając z kieszeni służyły głównie jako ozdobny element luksusowego outfitu. Tylko najbogatsi mogli zaopatrzyć się w taki dodatek. Oczywistym jest, że nie wymieniano się wówczas nimi w taki sposób, w jaki czynimy to dzisiaj (dla nas jedna sztuka w tą czy w tamtą nie robi żadnej różnicy).


Jednak w XVI-wiecznych Niemczech sprawa wyglądała jeszcze poważniej (choć z dzisiejszej perspektywy raczej nas śmieszy), ponieważ prawo ingerowało w kupno chusteczek. Każdy stan (szlachta, mieszczaństwo) miał z góry określoną kwotę, za którą mógł nabyć chusteczkę, a obdarowywanie się nimi wzajemnie było zabronione. W ten sposób władza ingerowała w zachowanie i utrwalanie różnic między klasami społecznymi.


Nawet kształt chusteczki nie został opatentowany ze względów praktycznych czy konwencjonalnych, ale prawnych. O kwadratowej formie zadecydował król Francji Ludwik XIV. Swoją drogą zabawne jest to, że władza zajmowała się takimi sprawami jak wygląd chusteczki.


Dwieście lat później rozpowszechniła się moda na zażywanie tabaki, a częste kichanie pod jej wpływem sprawiało, że chusteczki przestały być atrybutem luksusowym, mimo tego że wciąż były ozdabiane takimi malowidłami jak chociażby sceny wojenne. Ta praktyka nie powinna być nam obca, w końcu dzieci wciąż piszczą w sklepach na widok chusteczek z wizerunkiem Kubusia Puchatka czy innej bajkowej gwiazdy, żeby już nie wspomnieć o jeszcze droższych opakowaniach z nadrukowaną Audrey Hepburn czy Marylin Monroe. Tylko któż miałby odwagę załatwiać jedną ze swoich potrzeb fizjologicznych w twarz którejś z tych pięknych dam? 

Chusteczki widoczne są nawet na portretach, a dla nas niewyobrażalne jest stanąć do zdjęcia z chusteczką.
źródło: http://www.artrenewal.org/

Share this:

CONVERSATION

33 komentarze:

  1. Kurcze rzeczywiście nawet chusteczki mogą być ciekawe jeśli się to przedstawi w taki sposób :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też usuwam się w kąt z chusteczką:D

    OdpowiedzUsuń
  3. To powinno nam uświadomić ile przemian kulturowych (czy właściwie higienicznych? :P) przeżyliśmy... korzystanie z chusteczek, z toalety, z mydła... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mi jakoś tak głupio wydmuchiwać nos przy kimś. Zawsze wolę się chociaż odwrócić i denerwuje mnie, kiedy ktoś rozmawiają ze mną, wyciąga chusteczkę i dmucha nos w najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie raz jedna chusteczka higieniczna "ratuje życie" ;) To jest pewien must have ;)
    Przyjemnie się czytało artykuł :)
    Pozdrawiam DS

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja nigdy nie mam chusteczek ze sobą, a zawsze się przydają :P hehehe

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja noszę zawsze pachnące jak ktoś mnie poprosi o chusteczkę i takie zwykłe dla siebie... to dziwne :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe :)

    Pozdrawiam, Sonia
    www.dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bez chusteczki ani rusz. Zwykłą i mokrą (dla dziecka) zawsze mam prze sobie. Artykuł bardzo na czasie z racji aury:):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie posty z ktorych mozna sie wiele dowiedziec!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemnie było udać się w husteczkową podróż w czasie ;) A francuzi w pewnym momencie lubili przykładać uwagę do takich bzdur, nie wyszło im to na dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Historia chusteczki, bardzo ciekawy post! :) Mnie śmieszy, jeśli ktoś pyta: ,,Pożyczysz chusteczkę?'' ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe, że nawet historia takiego pozornie błahego przedmiotu jak chusteczka, może być tak ciekawa. Masz na prawdę interesujące pomysły na posty, z niczego potrafisz stworzyć to COŚ, to jest talent! :)

    mój blog- ultradefensless

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zawsze niewinnie pytam "Nie masz przypadkiem chusteczki?" :D Ciekawy tekst, miałam kiedyś chusteczki z Audrey Hepburn (ale jej zdjęcie było tylko na opakowaniu haha).
    Obserwuję, bo spodobało mi się tu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawostka :) widać, że lubisz historię ;) bardzo ciekawie piszesz! Jak byłam mała to zawsze musiał być Kubuś Puchatek na chusteczce ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym czuła się dziwnie używając chusteczki przy znajomych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że większość ludzi używa chusteczek :) Nie znoszę gdy ktoś głośno pociąga nosem!
    A tak poza tym uwielbiam takie blogi, zawsze można się czegoś nauczyć, dowiedzieć... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post:) Bardzo ciekawy i cieszę się, że dziś chusteczki są ogólnodostępne, choć sama podobnie jak Ty mam zawsze problem z ich używaniem w towarzystwie i zwykle się odwracam lub wychodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ekstra post historia chusteczki kto by pomyslał - mega ciekawie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  20. kiedyś ozdoba i świadczący o zamożności gadżet , a dziś zwyczajna , papierowa chustka
    wszytsko z czasem nabiera nowego wymiaru i znaczenia
    również obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Twoje artykuły, są niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  22. ciągle słyszę "masz chusteczkę":p

    OdpowiedzUsuń
  23. trudno mi sobie wyobrazić iż niegdysiejsze chusteczki były gadżetem bogaczy... że prawo regulowało... w ogóle że władza się takimi rzeczami zajmowała...

    OdpowiedzUsuń
  24. ciekawy post :) czekam na wiecej

    zapraszam - http://nikoladrozdzi.blogspot.com/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawy post. Nie miałam pojęcia, że był czas, gdy prawo regulowało kształt, czy ilość posiadanych chusteczek:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mam podobnie. Nie umiem kichać w towarzystwie innych.

    OdpowiedzUsuń
  27. no tak nawet nad tym nie myslalam, ale zawsze odwracam sie troszke jak smarkam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też tak mam. To jakaś blokada.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pamiętam czasy "przed" chusteczkami higienicznymi... Miałam stosy chusteczek z obrazkami, bajkowymi postaciami, kwiatkami, które uwielbiałam prasować i składać...

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetny i ciekawy post :) Chętnie podałabym czasem taką tabletkę na kichanie pewnym osobnikom w tramwajach :) Nie wiedziałam, ze za tak powszechnym atrybutem kryje się taka interesująca historia.

    OdpowiedzUsuń
  31. Chusteczka higieniczna to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń